To Diabeł Wcielony , wszystko co robię nie tak jakby sobie tego życzyli inni zawdzięczam jemu:)
To jest część mnie. A mówię wam niezły jest z niego chochlik :)
To pod jego wpływem napisałam to opowiadanie :
SĄSIEDZKA POMOC
Na tym samym piętrze co ja mieszkał dwudziestokilkuletni chłopak o imieniu Bartek. Był w miarę porządny i strasznie na mnie leciał. Nigdy nic takiego nie powiedział ani nie zrobił,ale to było oczywiste. Zawsze gdy byłam w pobliżu, na przemian robił się strasznie nerwowy i rzucał marnymi dowcipami. Trudno mu się było ze mną rozstać,gdy spotykaliśmy się na parkingu czy na korytarzu. A jego spojrzenie częściej zawisało na moim dekolcie niż oczach. A najlepsze było to,że miał dziewczynę. Nie wiedziałam tylko czy już ją kiedyś zdradził,czy tylko o tym myślał. W danym momencie nie było to takie ważne. Ważne było to,że kiedy pojawiłam się na jego progu,dziewczyny nie było w pobliżu.
-Sylwia-wykrzyknął zaskoczony-Jak...jak się masz?
-Nie najlepiej-rzuciłam ponurym tonem.-Zatrzasnęłam drzwi i muszę zaczekać,aż moja przyjaciółka dostarczy mi drugi komplet kluczy. Mogę tu na nią zaczekać? Boję się,że jeśli wyjdę na zewnątrz,znów zacznie padać.
Dopiero w tym momencie Bartek zauważył,że jestem kompletnie przemoknięta,a jego szczególną uwagę zwróciła moja obecnie przezroczysta biała sukienka. Pod spodem nie miałam stanika. Wybałuszył oczy,po czym rzucił okiem za siebie i znów skupił wzrok na mokrym materiale opinającym mi piersi i nabrzmiałe sutki.
-Pa...padało? Ale jest tak pięknie.
-Wiem-odparłam szybko- Też mnie to zaskoczyło. Gwałtowny, nagły deszcz pojawił się znikąd i zaraz znikł.
Uznał,że nie ma się co zastanawiać nad kapryśnością pogody i zaprosił mnie do środka.
-masz może jakąś koszulkę,w którą mogłabym się przebrać?
Zapytałam słodko.-Zmarzłam.
Jego wzrok porzucił na chwilę moje piersi i skupił się na bardzo wyraźnie widocznych przez materiał czarnych majteczkach. Był chyba bardzo zawiedziony,że chcę się przebrać,ale nie był aż taki niewychowany żeby mi odmówić.
-Pewnie,chodź.
Poszłam za nim do sypialni. Wyciągnął z szuflady wielką koszulkę z jakąś lokalną drużyna piłki nożnej i parę zielonych flanelowych bokserek.
-Zobacz, czy będą dobre.- Podał mi je i wyszedł z pokoju, żebym mogła się przebrać.
-Dzięki.- Uśmiechnęłam się do niego rozbrajająco. Odpowiedział mi zdenerwowanym uśmiechem, po czym zamknął za sobą drzwi. Skrzyżowałam ramiona i odczekałam minutę.
-Hej, Bartek? Mógłbyś mi pomóc?
Wpadł do pokoju i nie dało się ukryć,że zdążył się przeczesać. Najwyraźniej chciał mi zaimponować.
-Coś nie tak?-spytał.
Odwróciłam się i odsunęłam włosy na ramię,pokazując mu związane na karku ramiączka sukienki.
-Nie mogę rozsupłać tego węzła. Mógłbyś spróbować? Zawahał się tylko na chwilę po czym zabrał się do ramiączek.
Stworzyłam całkiem niezły węzeł i musiał się przy nim nieźle namęczyć, podczas gdy ja przysunęłam się do niego tak blisko jak tylko się dało. W końcu zdołał go rozwiązać i puścił ramiączka tak, abym mogła je złapać. Oczywiście wymsknęły mi się i wraz z nimi opadła sukienka. Złapałam ją,udając skromność,ale dopiero gdy była już na samym dole. Odwróciłam się do Bartka,przytrzymując sukienkę tak,aby odsłaniała wszystko co było do odsłonięcia. Jego oczy wpatrywały się w mój biust i spojrzałam w dół,jakbym chciała ustalić, na co patrzy.O nie.
-Jestem kompletnie mokra. Masz jakiś ręcznik? Nie chcę pomoczyć bluzki. -Ehm... co? A tak...
W ekspresowym tempie pognał do łazienki i wrócił z małym ręcznikiem do rąk. Stwierdziłam,że wystarczy już tego pieprzenia się i po prostu podeszłam do niego, zakładając,że zrozumie sugestię.
I owszem. Najpierw niepewnie otarł ręcznikiem moje piersi, a gdy były już całkiem suche , zawahał się , po czym wytarł mi szybko brzuch i zabrał się do bioder i ud.
Już wcześniej pozwoliłam mokrej sukience opaść na podłogę i uczynnie zsunęłam majtki, aby mógł dotrzeć do wszystkich zakamarków. Aby dostać się do wewnętrznej strony moich ud , musiał uklęknąć i usłyszałam jak wymamrotał : „O Boże ''. Nie byłam pewna, czy to z powodu zaistniałej sytuacji, czy też jego dziewczyna nie depilowała bikini.
-Masz wspaniałe dłonie-wymruczałam
-Dz.. dziękuję-wymamrotał bezmyślnie. Właśnie skończył wycierać mi nogi i wstał. Wzięłam ręcznik od niego i rzuciłam na łóżko.
Złapałam go za rękę, pogłaskałam i wsunęłam sobie między uda.
-Naprawdę wspaniałe-powiedziałam jeszcze ciszej- Te długie palce...
Wsunęłam dwa w siebie i przysięgam jęknął głośniej niż ja. Pomagałam mu jeszcze chwilę, po czym załapał, o co chodzi i sam zaczął je szybko wsuwać i wysuwać. Przysunęłam się do niego i zaczęłam jęczeć tak, jakby to było najwspanialsze przeżycie w życiu. W środku byłam bardziej wilgotna niż na zewnątrz, więc jedyny opór, na jaki trafił, wynikał z tego jak ciasna chciałam być. Sięgnęłam mu przez ramię, rozpięłam spodnie i ściągnęłam je jednym ruchem. Był długi, twardy i gotowy do działania. Podejrzewam,że wyglądał tak od chwili,gdy stanęłam w drzwiach. Złapałam go za koszulę i zaciągnęłam na łóżko.
-Reszta- wyjęczałam, rozciągając się przed nim- Chcę poczuć resztę.
Wyciągnął ze mnie rękę i położył się na mnie. Rozsunął moje uda i wdarł się między nie z siłą zaprzeczającą jego wcześniejszej nieśmiałości. Właściwie na jego twarzy nie było już wcale widać zdenerwowania. Tylko zapał i pożądanie.
-Mocniej-rzuciłam, wpatrując się w niego z pasją – Chcę mocniej!
Zgodnie z moim życzeniem zwiększył prędkość i siłę. Po jakiejś minucie podniósł się na kolana złapał moje uda tuż pod kolanami, rozsunął szeroko nogi i się nachylił. Nowa pozycja pozwalała mu wejść głębiej , a moją aprobatę wykrzyknęłam , nalegając by robił to jeszcze mocniej. Zaczęłam coraz głośniej krzyczeć i czułam, że już niedługo dojdzie. Moja głowa zbliżała się niebezpiecznie blisko do zagłówka łóżka , ale on był szalenie nakręcony.
Nigdy nie miał okazji po prostu zaszaleć. Coraz mocniej i szybciej wchodził we mnie tak głęboko , jak tylko mógł. Tuż przed finałem stwierdziłam , że pora na wywołanie poczucia winy.
-Czy ona tak potrafi? -wydyszałam- Był pół sekundy od orgazmu.-Czy twoja dziewczyna tak lubi?
I eksplodował. W ostatniej chwili wysunął się ze mnie. Zadrżał i doszedł na mój brzuch. Patrzył na to z perwersyjną satysfakcją.
Wcześniej tak bardzo pochłaniała go żądza ,że potrafił zapomnieć o swojej dziewczynie.
Moje stwierdzenie przypomniało mu o niej, ale nie mógł już zatrzymać tego co zaczął. Osunął się na łóżko. Wyczerpany z trudem łapał oddech. Cokolwiek teraz czuł pozostawało jego tajemnicą. Ponieważ na łóżku wciąż leżał ręcznik,wytarłam się nim, wstałam i podeszłam do okna. A on wciąż próbował złapać powietrze. Pewnie za chwilę zaśnie.
- Och-odezwałam się wesoło – widzę moją przyjaciółkę z kluczem-podniosłam z ziemi wilgotną sukienkę i skierowałam się do drzwi-Dzięki,że mogłam u ciebie na nią poczekać.

A to Diablica --> nie podejrzewałam że w koleżance drzemie "taki" temperament ;) pogratulować Sylwio ;)
OdpowiedzUsuńWczoraj czytałam,mowe mi odebrało, nie zła diablica z tej Sylwi... zresztą z Bartka też :) Świetne opowiadanie! Chcemy więcej!
OdpowiedzUsuń